Surowe czy gotowane? Czyli Raw Food vs. Pięć Przemian

Surowe czy gotowane? Czyli Raw Food vs. Pięć Przemian

Od jakiegoś już czasu panuje moda na Raw Food, czyli surową żywność.
Nie ukrywam, że sama jestem zafascynowana Raw Food, szczególnie od momentu kiedy obejrzałam film Paula Nilsona „Surowa dieta Paula Nilsona – przepis na zdrowie”.  Jednak, jakiś czas temu, dzięki uprzejmości koleżanki z pracy Gosi,  w moje ręce trafiła książka Anny Ciesielewskiej „Filozofia Zdrowia” o Pięciu Przemianach. Prezentuje ona zupełnie inne poglądy na temat odżywiania i wpływu pokarmu na nasz organizm. Surowa Dieta i Pięć przemian to dwa skrajne poglądy – przyjrzyjmy się im.

 

Raw Food

Surowa dieta to spożywanie warzyw, owoców, orzechów i ziaren. Nie mówimy o jedzeniu surowych ryb czy mięsa, co jest bardzo ryzykowne.
Niemal każdy człowiek zdaje sobie sprawę jak istotne jest dostarczanie organizmowi witamin i minerałów. Niestety nie ma już takiej świadomości, jeśli chodzi o dostarczanie enzymów trawiennych.

A jest to równie ważne. Idea surowej diety oparta jest głównie na dostarczaniu wraz z pożywieniem enzymów. Surowy pokarm, nie poddany obróbce termicznej, jest „żywy” i dodaje nam energii. Trudno się z tym nie zgodzić. Enzymy są bardzo istotne w procesie trawienia i wchłaniania wszelkich składników odżywczych. Z wiekiem nasze ciało produkuje coraz mniej enzymów. Więcej enzymów zużywamy na trawienie gotowanego pokarmu niż surowego. Samo trawienie może być sporym obciążeniem dla organizmu i wówczas pokarm zamiast dodawać nam energii, wręcz nas jej pozbawia. Gotowanie w temperaturze powyżej 42⁰C całkowicie niszczy enzymy.

Przyjrzyjmy się światu zwierząt. Wszystkie zjadają na surowo. Czy są to roślinożerne czy mięsożerne zwierzęta, czy żyją w strefie równikowej czy okołobiegunowej – spożywają surowy pokarm. Czy one umierają z powodu otyłości czy nowotworu? Raczej nie… Natomiast bardzo często chorują zwierzęta domowe karmione przez ludzi.

Całkowicie przeciwne spojrzenie na odżywianie prezentuje zasada Pięciu Przemian. Zapoznajmy się z jej koncepcją.

 

Pięć Przemian

Pięć Przemian to nie dieta a raczej filozofia żywienia oparta na chińskiej nauce Tao oraz swobodnym przepływie energii przez meridiany (kanały przepływu energii, jest ich 12, odpowiadają 12 narządom). Każdy produkt ma swoją naturę i w określony sposób wpływa na nasz organizm. Każdy smak w nadmiarze, lub w przypadku dłuższego niedoboru, może zaszkodzić.

Z autorką książki zgadzam się w 100% w jednej kwestii: dieta powinna być odpowiednia do klimatu, w którym żyjemy. W Polsce jest więcej dni chłodnych niż ciepłych, dlatego ważne jest aby dbać o utrzymanie ciepła w organizmie, ponieważ wychłodzony organizm jest bardzo podatny na infekcje i choroby. Najbardziej wychładza nabiał. Według autorki książki „Filozofia zdrowia”, wychładzają także surowe owoce i warzywa. Pięć Przemian dało mi szersze spojrzenie na nasz organizm i zdrowie. Zrozumiałam zależności między smakami, kolorami, emocjami, naturą pożywienia a naszym zdrowiem i samopoczuciem. Także każdemu polecam tą lekturę. Jednak chciałabym wspomnieć, o jednej kwestii, z którą nie zupełnie się zgadzam. Autorka twierdzi że najlepsze dla nas jest jedzenie gotowane, które nie traci witamin podczas obróbki termicznej. Witamin, owszem, nie traci, ale enzymy już tak. Nasz organizm produkuje enzymy w ograniczonej ilości i z wiekiem coraz mniej, poza tym wiele osób cierpi na zaburzenia pracy trzustki i niedobór kwasu solnego. Nasze trawienie jest wtedy nieprawidłowe, organizm nie przyswaja wszystkich cennych składników. Dlatego warto spożywać pokarm, naturalnie bogaty w enzymy i chlorofil. Autorka dopuszcza jedynie jedzenie warzyw, owoce już zupełnie odradza. Uważa, że osoby starsze i dzieci powinny spożywać  wyłącznie gotowane jedzenie. Z tym właśnie nie mogę się zgodzić: wszelkie skrajności są złe. Dieta powinna być urozmaicona. To prawda, że na śniadanie warto zjeść coś ciepłego, aby rozgrzać żołądek. Mimo wszystko, spożywanie surowych owoców i warzyw uważam za jak najbardziej korzystne dla naszego organizmu. Jedyna zasada, to taka aby owoców nie spożywać na noc, ponieważ zawarty w nich cukier (fruktoza) fermentuje.

 

Chciałabym zacytować jeden z lepszych, według mnie, fragmentów książki:

„Celiakia najczęściej kojarzona jest jako ciężka choroba niemowląt oraz dzieci, której głównym objawem jest zła praca układu trawiennego. Na celiakię chorują również osoby dorosłe. Choroba ta zostawia po sobie ślady na całe życie. Przyczyną zachorowań u niemowląt jest niewłaściwe odżywianie się matki w czasie ciąży oraz zbyt wczesne sztuczne karmienie, które niszczy, zakwasza niedojrzałe jeszcze narządy wewnętrzne dziecka. Najbardziej szkodliwe dla niemowląt jest krowie mleko, pszenna mąka i cukier. Powinniśmy je zastępować mlekiem kozim, mąką z kaszy jaglanej, kukurydzianej lub owsianej i miodem. Dzieci karmione wymienionymi produktami rosną i rozwijają się wspaniale.

Aby zapobiegać tej chorobie trzeba zacząć od matek. Zalecane kobietom w ciąży diety z dużą ilością owoców, surówek, produktów mlecznych, soków i zimnej wody ochładzają ich organizm i pozbawiają energii (jang). Wychłodzony i osłabiony organizm kobiecy nie może przekazać płodowi potrzebnych mu do wzrostu substancji i energii. Dzieci tych kobiet przychodzą na świat chore lub bardzo podatne na wszelkie choroby. Pożywienie kobiety ciężarnej powinno być ciepłe, gotowane i bardzo urozmaicone z dużą ilością gotowanych warzyw z dodatkiem cebuli i czosnku, kasz i przypraw.

Celiakia to nie tylko chore jelita i gwałtowna reakcja na gluten. Cały organizm jest wychłodzony. Występuje silna niedoczynność żołądka, śledziony, trzustki i wątroby. Aby leczyć dzieci z celiakią należy je chronić nie tylko przed glutenem, ale i przed wszystkimi produktami wychładzającymi – surowymi owocami, sokami, surówkami, serami, mlekiem krowim, słodyczami, lodami, mięsem kurcząt, wieprzowym oraz wędlinami. Podstawą wyżywienia tych dzieci powinny być potrawy wyłącznie gotowane, o smaku łagodnym, na bazie warzyw i kasz. Najodpowiedniejsze mięsa, na których najlepiej gotować zupy to – młoda wołowina, cielęcina i indyk, a dla dzieci starszych – chuda gęś i wszelkie wątroby. Jak najwcześniej do diety tych dzieci należy wprowadzać czosnek, cebulę, przyprawy i zioła przyprawowe”.

 

Ok, więc jakie wnioski?

Jeść gotowane czy surowe? Dla mnie najlepszym podsumowaniem jest wypowiedź Dr Leonarda Coldwell, mojego guru w każdej kwestii 🙂

 

 

 

Surowa dieta świetnie się sprawdzi w przypadku skrajnie wyniszczonego organizmu, aby nie tracił energii na trawienie tylko mógł się skupić na procesach naprawczych. Najlepiej stosować soki, zgodnie z zaleceniem terapii Gersona. Do zapoznania się z zasadami terapii Gersona serdecznie zachęcam 🙂

1 komentarz

  1. Piotr 1 rok temu

    Jestem fizjoterapeutom i trenerem zdrowego stylu życia – temat jest niezmiernie szeroki i wielu autorów przedstawia zupełnie skrajne koncepcje. Zgadzam się z autorką tekstu, nt. potrzeby różnorodności, uważam, że sporo zależy od klimatu, rodzaju pracy i nawet typu osobowości (przetwarzanie energii).
    Reasumując – wszystko jest kwestią indywidualną, a kluczem jest nawodnienie, oczyszczenie organizmu, a potem wsłuchanie się w samego siebie i świadomość własnych potrzeb. W ten sposób każdy odnajdzie właściwą dietę oraz drogę do swojego szczęścia….
    —www.sanomed.rzeszow.pl—

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*